azyl.damian@gmail.com

azyl.biegacza

Azyl-Biegacza.pl

Miejsce dla Ciebie

Chodzenie jest czasami szybsze niż bieganie pod górę.

 

Najlepsi biegacze terenowi mieszają bieganie i chodzenie po stromym terenie, ale nawet naukowcy nie są pewni, jak wybrać, co jest lepsze.

 

Był czas kiedy każdy z nas wyznawał filozofię, że nigdy nie będzie chodził podczas zawodów biegowych.  Kto jednak podczas długich biegów ultra w swojej karierze w trudnym terenie nie podchodził pod strome odcinki po kilkudziesięciu kilometrach?

 

Wśród biegaczy istnieje tendencja do biegania za wszelką cenę. Jednak kiedy wzgórza stają się wystarczająco strome, chodzenie staje się nieuniknione, a decyzja o tym, kiedy przełączać się między chodami, jest jednym z kluczowych wyborów taktycznych, których muszą dokonać zawodnicy. Jackson Brill(biegacz terenowy i absolwent Laboratorium Lokomocji z Kolorado) wraz z naukowcami badają ten problem od kilku lat i jak sam mówi z uśmiechem na twarzy: „Nasze badania pozwalają ludziom chodzić, jeśli chcą.”

 

Tak to bieganie

 

Aby zrozumieć przejście między bieganiem a chodzeniem, musisz zacząć od prostszego pytania: czy naprawdę jest między nimi różnica na najbardziej stromych zboczach? W normalnych okolicznościach między tymi dwoma chodami różnicą jest to, że podczas chodzenia zawsze mamy co najmniej jedną stopę na ziemi, gdy podczas biegania między poszczególnymi krokami żadna ze stóp nie jest dotyka podłoża. Ale ta praktyczna zasada załamuje się podczas stromych podbiegów, ponieważ nawet podczas „biegania” często nie tracisz kontaktu z ziemią.

 

Podczas eksperymentu na bieżni mechanicznej o nachyleniu 45 stopni biegacz ewidentnie biegł z dosyć dużą szybkością, ale za każdym krokiem jedna z jego stóp dotykała podłoża. Był to w takim razie bieg, czy chód?

 

Naukowcy postanowili zwerbować dziesięciu elitarnych sportowców przełajowych i kazali im biegać lub chodzić po równym podłożu z bieżnią ustawioną na 30 stopni. Oczywiście biegacze zawsze stąpali jedną stopą po ziemi. Jednak istniały wyraźne różnice między bieganiem pod górę a chodzeniem. Jedną z różnic był wzór kroku, a mianowicie na zboczu kadencja była o 40% szybsza podczas biegania, a stopy pozostawały na ziemi przez 40% krócej. Podobną różnicę można zaobserwować, lecz mniej wyraźnie na płaskim terenie.

 

Szczególną uwagę zwróciły wyniku z akcelerometru przymocowanego do pasów badanych, który mierzył wzrost i spadek ich środka masy. Na równym terenie chodzenie wytwarza dwa wyraźne szczyty przyspieszenia , jeden podczas lądowania, a drugi podczas odpychania. Natomiast bieganie to seria przeskoków z nogi na nogę, dająca tylko jedno szczytowe przyspieszenie podczas lądowania i startu. Akcelerometry znalazły dokładnie te same wzorce na pochyłej bieżni, potwierdzając, że stromy podjazd to naprawdę bieg, a nie jakiś szybki marsz.

 

Przejście

 

To interesujące pod kątem naukowym, ale w praktyce prawie na pewno będziesz chodził po 30-stopniowych wzgórzach, jakie napotkasz. Dlatego w osobnym badania zwerbowano kolejnych dziesięciu atletów do bieganiu po stokach 0, 5, 10 i 15 stopni. Celem było zrozumienie, co skłania ludzi do przejścia z biegu na spacer lub odwrotnie i ustalenie, czy nasze naturalne skłonności odpowiadają najbardziej efektywnemu podejściu.

 

Przeprowadzono wiele badań dotyczących przejścia bieg-chodzenie na równym terenie. Przy małych prędkościach spalamy mniej energii chodząc niż biegając, a przy dużych jest odwrotnie. Naukowcy zakładali, że decyzja o przejściu z chodzenia na bieganie byłą po prostu kwestią trzymania się najbardziej efektywnego kroku. Jednak seria badań przeprowadzonych od lat dziewięćdziesiątych XX wieku wykazała, że w rzeczywistości mamy tendencję do rozpoczynania biegu z nieco wolniejszą prędkością niż oczekiwano, podczas gdy chodzenie byłoby w rzeczywistości bardziej wydajne energetycznie.

 

Nie ma zgody co do tego, dlaczego tak się dzieje, ale jedna z teorii mówi, że niektóre mięśnie łydek lub goleni ulegają zmęczeniu lub mają problemy z wytworzeniem wystarczającej siły podczas szybkiego marszu, więc bieganie jest wygodniejsze, nawet jeśli kosztuje to trochę dodatkowej energii. Ma to intuicyjny sens: pomyśl o uczuciu chodzenia tak szybko, że decydujesz się na bieg. Robisz to z dyskomfortu, a nie z powodu braku tchu.

 

W przedstawionym wcześniej badaniu odkryto, że na zboczach do 10 stopni wzorzec ten się utrzymywał. Mianowicie badani przeszli z chodzenia na bieganie z mniejszą prędkością niż optymalne energetycznie. Z kolei na najbardziej stromym nachyleniu 15 stopni różnica zniknęła i zaczęli biec dokładnie wtedy, gdy stało się to wydajniejsze niż chodzenie. Kiedy wjeżdżasz na wystarczające strome wzgórze to wydaje się, że chęć oszczędzania energii i jak największej wydajności przejmuję kontrolę.

 

W dziczy

 

Naukowcy doszli do wniosku, że jest bardziej subtelna różnica między płaskim terenem, a stromymi podjazdami. W płaskich warunkach nie ma zbyt wielu wątpliwości co do tego, czy należy chodzić, czy biegać. Z drugiej strony w górach istnieje dość szeroki zakres warunków, w których decyzja jest niejednoznaczna. Kiedy chodzisz, masz wrażenie, że bieganie byłoby wygodniejsze. Może to być prawdą przez krótki czas po zmianie, ale wkrótce masz wrażenie, że chodzenie mogłoby być mimo wszystko wygodniejsze. Nie ma między tym stabilnej równowagi.

 

Podczas innego badania przymocowano elektrody do czterech różnych mięsni nóg u badanych, by porównać aktywację mięśni w różnych warunkach testowych. Mięsień płaszczkowaty łydki wykazywał o 36% mniejszą aktywność na krok podczas stromego biegu pod górę niż podczas stromego marszu, co jest zgodne z ideą, że miejscowe zmęczenie mięśni powoduje zmianę chodu. Idziesz, aż nogi nie staną się zbyt wygodne i zaczynasz biec, co jest początkowo  lepsze, ale w końcu powoduję większą zadyszkę, więc wracasz do chodzenia i cykl się powtarza.

 

No dobrze, ale kiedy w końcu możemy się przesiąść z biegania w chodzenia i na odwrót. Z dotychczasowych badań nie można stwierdzić jednoznacznie. Ekipa z Kolorado już zapowiedziała kolejne eksperymenty, ale ich efekty poznamy w ciągu kilku najbliższych lat o ile Covid-19 i inne klęski nie zakłócą procesu.

 

Póki co chyba najlepiej trzymać się swojej intuicji i wybierać, który chód w danym momencie jest dla nas najlepszy. W końcu celem jest jak najszybsze pokonywanie kolejnych kilometrów.

Bieg czy chód pod górę

18 stycznia 2021