azyl.damian@gmail.com

azyl.biegacza

Azyl-Biegacza.pl

Miejsce dla Ciebie

UTAH 1958 - kolejny bieg

 

Wydarzenie(o poprzednim pisałem w cz.2) w 1958 r. zaplanowano na 22 lipca 1958 r. Zgłosiło się do niego 35 biegaczy. Wybrano trzech. Wszyscy biegacze byli zawodowcami, wśród nich był Paul „Hardrock” Simpson (wiek 53) (1904-1978), listonosz z Burlington w Północnej Karolinie. Biegł także Edo Romagnoli (37 lat), policjant z Nowego Jorku, który wygrał wiele maratonów. Ostatnim biegaczem w trójce był słynny jednoręki biegacz Roy McMurtry (62 lata) z Tucson w Arizonie. W 1922 r. przejechał na rowerze z Indianapolis do Los Angeles w 20 dni.

 

Jeźdźcami byli Willis Jacobsen (61 lat) z West Jordan w stanie Utah na arabskim ogierze, Keith Bastian (21 lat), który zastąpił swojego ojca na pełnej krwi koniu oraz student University of Utah, Stewart Paulick (24 lata) z Tooele w stanie Utah, jeżdżący na pełnej krwi „Dodgerze”.

Dla każdego uczestnika ponownie zapewniono jeepy ciągnące przyczepy do przewożenia żywności i środków medycznych oraz zapewniające miejsce odpoczynku dla biegaczy i jeźdźców.

 

Przed faktycznym startem uczestnicy paradowali w centrum Salt Lake City, prowadzeni przez rdzennych Amerykanów z rezerwatu Ute i Ouray, któzy wykonywali tańce plemienne na środku każdego bloku i na każdym skrzyżowaniu.

 

„Turyści gromadzili się za jeźdźcami i biegaczami, kierując się na wschód od Oremu, porzucając czteropasmowy pas na rzecz dwupasmowego chodnika. Mimo wszystko byli cierpliwi, choć nieco oszołomieni. Prawie nie zadźwięczał klakson, a zastępcy szeryfa prowadzący karawanę machali bohaterom wydarzenia”.

 

Biegacz, Romagnoli, prowadził wyścig przez kilka pierwszych godzin. McMurtry dotarł do około mili 25. Powiedział: „Miałem skurcze w nodze i wydawało się, że cały czas się pogarszały. To będzie mój ostatni bieg. Myślę, że w wieku 62 lat jestem trochę za stary ”.

 

W Orem jeep towarzyszący Hardrocka Simpsona nie skręcił w kierunku Kanionu Provo i poprowadził go cztery mile z drogi do Provo. Kiedy błąd został odkryty, kierowca Jeepa próbował przekonać Simpsona, aby pojechał z powrotem do pominiętego zakrętu, ale Simpson odmówił jazdy i pobiegł z powrotem do miejsca błędu, przebiegając łącznie osiem dodatkowych mil.

 

Tego wieczoru Romagnoli zrobił dwugodzinny postój w Heber. Przyrzekł: „Będę biec, aż upadnę na twarz”. Traktowano go jak bohatera. „Przez miasta na trasie wyścigu zbierał okrzyki i brawa. Patroni kawiarni w Heber City, w której zatrzymał się we wtorek wieczorem na dwie szklanki wody, wstali i bili brawo, gdy wszedł.”

 

Paulick przejął prowadzenie jak jego koń Dodger odzyskał siły. Paulick wyjaśnił: „Zaczął biegać tak, jak zwykle i wtedy wykorzystaliśmy swój czas”. Kiedy Romagnoli osiągnął szczytowy punkt trasy Daniels Summit w pobliżu Strawberry Reservoir, nie było tam gorących napojów, jak się spodziewał, i przez resztę nocy było mu zimno. Powiedział: „Chociaż to wszystko było z górki, moje nogi były zmarznięte i bolały i nie mogłem biec”.

 

Romagnoli, daleko przed innymi biegaczami, zszedł z Strawberry Reservoir i osiągnął 100 mil o 21:22, co w tamtym roku było najszybszym znanym czasem na dystansie 100 mil we współczesnej (powojennej) erze ultramaratonów amerykańskich. Kontynuował i około 6 rano w Currant Creek wziął gorącą kąpiel. Mały kubek krwi został pobrany z pęcherzy krwi pod dwoma paznokciami u nóg. (Później stracił sześć paznokci.) Kąpiel bardziej bolała niż pomagała, ponieważ wysysała resztki sił. Powiedział: „Czułem, jak koniec nadchodzi, i wiedziałem, że po dwóch milach nie będę w stanie skończyć”. Wypadł na około 118 mili z powodu silnych skurczów i na zalecenie lekarza. W tym czasie był tylko dwie mile za prowadzącym koniem (Paulick na Dodgerze) i znacznie przed pozostałymi uczetnikami wyścigu.

 

Przez ostatnie 20 mil wyścigu ulewny deszcz uderzał lidera Paulicka i Dodgera. Był to pierwszy deszcz w tym rejonie od 2,5 miesiąca.

 

Paulick wjechał do miasteczka Roosevelt, wiwatowany przez około 2000 ludzi zagłuszających Main Street i zakończył na Dodgerze w 29:33:40, pokonując pozostałego biegacza Simpsona o 57 mil. Podczas swojej jazdy Paulick zrobił sześć postojów, w sumie około trzech i pół godziny. Poinformował, że ma sztywne nogi i chętnie włoży suche ubrania. Paulick powiedział, że Dodger kłusował przez około 90 procent czasu. Dodger był gotowy do upadku na mecie, ale szybko został wyprowadzony po paszę i wodę. Weterynarze mieli ogłosić następnego dnia, że jest w dobrej kondycji.

 

Organizator wyścigu Whitlock ogłosił: „Konie udowodniły, po raz drugi w ciągu niecałego roku, że człowiek nie może się z nimi równać w długim wyścigu”. Romagnoli, który na mecie zgodził się, że „w wyścigu wytrzymałościowym zawodnik niezmiennie będzie zajmował drugie miejsce. Wszyscy wiedzą, że koń może biec szybciej niż człowiek, ale teoria mówiła, że koń zużyje się na dłuższej trasie, ale tak się nie dzieje”.

 

Whitlock ogłosił, że ten wyścig był ostatnim wyścigiem „Man vs Horse”, który wystartował. „Po wyścigu z biegaczami amatorskimi i zawodowymi, uważamy, że zdecydowano, że koń może wyprzedzić człowieka na dystansie 157 mil.”

 

Gdy Paulick ukończył wyścig, Simpson na 100 mili został poinformowany, że wyścig się skończył i musi się zatrzymać. Simpson przysiągł, że nie zrezygnuje, dopóki nie dotrze do Roosevelta. Urzędnicy nakazali usunięcie jego jeepa towarzyszącego i oficjalnie ogłosili zakończenie wyścigu. Ale Simpson nadal biegł, a jego żona jechała w kombi. Kilka godzin później, gdy nadszedł wieczór, Simpson zatrzymał się w tym samym miejscu, do którego dotarł Romagnoli. Jeździec, Willis Jacobsen również kontynuował. Udało mu się skończyć w nocy, około dziesięć godzin po Paulick, w około 39 godzin.

 

Maraton - koń kontra człowiek

 

W ostatnich czasach „Człowiek kontra koń” dla ultradystansów dobiegł końca, ponieważ coraz więcej uwagi poświęca się opiece nad końmi w zawodach wytrzymałościowych. Natomiast nadal są takie wyścigi na krótszych dystansach. Na przykład w 1980 roku w Walii powstał Maraton Man vs. Horse, z dystansem około 24 mil i ponad 4500 stóp przewyższenia. Odbywa się do dziś i został ustanowiony, jak większość tych wyścigów, w celu rozstrzygnięcia debaty między dwojgiem ludzi. W historii wyścigu było tylko dwóch ludzkich mistrzów.

 

Arizona’s Man Against Horse

 

W 1983 roku w pobliżu Prescott w Arizonie powstał wyścig Man Against Horse. To była dwudniowa impreza na 60 mil, po 30 każdego dnia. Zaproszono biegaczy, rowerzystów i konie. Został założony przez Prescott Police Athletic League. W 1985 roku dwóch biegaczy ukończyło zaledwie 50 minut za koniem. Trasa była trudna. Jeden z biegaczy powiedział: „Mogłem użyć liny na niektórych podjazdach”. Pogoda każdego roku odgrywała rolę wraz ze śniegiem, deszczem i błotem. Ostatecznie impreza została zmieniona na jednodniową imprezę z różnymi dystansami, w tym wyścigiem na 50 mil. W 2017 roku odbyła się 34. edycja wyścigu.

 

Podsumowanie

 

Czy biorąc pod uwagę wszystkie te informacje, debata została rozstrzygnięta? Prawdopodobnie nie. W 2009 roku New York Times opublikował artykuł, w którym stwierdzono: „Jeśli chodzi o duże odległości, ludzie mogą prześcignąć prawie każde zwierzę. Ponieważ ochładzamy się raczej przez pocenie się niż dyszenie, możemy zachować spokój przy prędkościach i dystansach, które mogłyby przegrzać inne zwierzęta. W upalny dzień człowiek mógłby nawet wyprzedzić konia w maratonie”.

 

Temat niezwykle ciekawy, ale o rozstrzygnięcia daleko. Ze statystycznego punktu widzenia wygrywają konie. Ale my ludzie, jesteśmy przeświadczeni o swojej wyższości nad innymi zwierzętami. :P

CZłowiek kontra Koń - 3

05 maja 2021