azyl.damian@gmail.com

azyl.biegacza

Azyl-Biegacza.pl

Miejsce dla Ciebie

Historia biegania – Maraton cz. 2

 

Cesarz rzymski Teodozjusz I w 393 r.n.e. zlikwidował pod naciskiem Kościoła antyczne igrzyska olimpijskie. Ich idea oraz wartości przetrwały jednak setki lat i po 15 stuleciach postanowiono je wznowić. Dzięki wysiłkom dwóch Francuzów Michela Breal i Pierre’a de Coubertina włączono do programu konkurencję maraton. Ewidentną inspiracją był wyczyn greckiego hoplity, a jego legenda wzbudzała ogromne emocje, w tym strach. Uważano, że sam trening do takich zawodów jest niebezpieczny, gdyż przebiegnięcie takiego dystansu uważano za ekstremalną próbę zarówno ciała jak i ducha.

 

I w ten sposób w kwietniu 1986 r. podczas pierwszych nowożytnych Igrzysk Olimpijskich na starcie maratonu stanęło 18 lub 19 zawodników. W większości byli to Grecy, dla których te zawody miały szczególny wydźwięk, ale nie zabrakło uczestników innych narodowości, z których szczególnie wyróżniał się Australijczyk Edwin Teddy Flack. Temu Panu dzień wcześniej udało się wygrać zawody na 800 m., a 3 dni wcześniej na 1500 m.

 

Trasa zawodów biegła z Maratonu do Aten, ale nie była najkrótsza, więc nie biegła śladami legendarnego żołnierza. Postanowiono poprowadzić zawodników przez górskie wąwozy, aby znacznie zmniejszyć na trasie przewyższenia. Doszło do tego, że początkowo maraton liczył równo 40 km.

 

Przebieg tego pierwszego wyścigu na legendarnym dystansie był niesamowity. Początkowo nie zapowiadało się na kłopoty. Zawodnicy biegli równo i nawadniali się… winem!!! Kilku z nich na tyle uderzyło do głowy, że musieli zejść z trasy. Na szczęście podczas trasy uczestnikom biegu towarzyszyli rowerzyści oraz żołnierze na koniach, a całą stawkę zamykał powóz medyczny, który na bieżąco udzielał pomocy rannym. I tak m. In. Amerykanin Arthur Blake musiał zejść z trasy, bo obtarł swoją stopę tak, że nie był w stanie na niej stać. Z kolei Francuz Albin Lermusiaux radził sobie niesamowicie do 32 kilometra. Miał olbrzymią przewagę nad pozostałą ilością zawodników, ale szaleńcze tempo które sobie narzucił, wykończyło go i mimo dopingu kibiców, nie był w stanie poderwać się do dalszej walki. W końcu wyprzedził go wspomniany wcześniej Australijczyk Flack i Francuz zrezygnował z człapania się do mety. Widząc tą sytuację, kurier ruszył na stadion, żeby poinformować wszystkich o prowadzeniu Flacka. Była to katastrofalna wiadomość, gdyż Grecy nie cierpieli Imperium Brytyjskiego. Widownia dosłownie zamarła. Nie zdawali sobie sprawy, że jak kurier był do nich w drodze to Edwin Teddy Flack został złapany na 33 lub 34 km przez Greka Spiridon Louis. Australijczyk próbował jeszcze przez jakiś czas próbował trzymać się blisko, ale z każdym krokiem do Grek zyskiwał przewagę i jak Flack sobie uświadomił, że nie da mu rady, po prostu zemdlał.

 

Spiridon na 37 km dostał od swojej narzeczonej Eleni obrane pomarańcze, a od jej ojca wino. Podobno poskutkowało to dla niego jak zastrzyk energii. Ateńczycy zaczęli świętować, bo nie wierzyli, że mogło by się to mu nie udać. Na ulicach i na stadionie panował niesamowity hałas, strzelano w górę z karabinów. W końcu Louis wpadł na stadion skrajnie wyczerpany. Na ostatnich metrach towarzyszyli mu synowie króla Jerzego I i członkowie komitetu olimpijskiego. Czas jaki osiągnął w tym biegu na 40 km wyniósł 2 godziny 58 minut i 50 sekund.

 

Król Jerzy I stwierdził, że spełni każde jego życzenie. Oszołomiony Spiridon Louis poprosił o zwolnienie z więzienia swojego przyjaciela. Tłum cały czas wiwatował, grano hymn grecki i wszędzie powiewały flagi. Nawet królowa Olga postanowiła uhonorować zwycięzcę, całując go w czoło i dając mu pierścień.

 

Chwała bohaterom!!!

IO 1896 r. - Maraton

10 października 2020
zwycięzca maratonu w 1896 roku