azyl.damian@gmail.com

azyl.biegacza

Azyl-Biegacza.pl

Miejsce dla Ciebie

Kontrolować, to co można

 

Prawdopodobnie każdy w pewnym stopniu jest zapoznany z tym zagadnieniem. Ale jak tak naprawdę to wdrażamy i co to oznacza? Można powiedzieć, że kontrolować to co można, oznacza nie marnowanie czasu ani energii na rzeczy, z którymi nie można nic zrobić. Z drugiej strony są rzeczy, które mogą powodować problemy, ale możemy z nimi w jakiś sposób sobie poradzić. Przeanalizuj sytuację, a przed rozpoczęciem każdego wyzwania lub wyścigu przechylisz szalę na swoją korzyść.

 

Gurkhowie są ludem zamieszkującym Nepal i charakteryzują się ciekawym podejściem do życia. Zamyka się ono w kombinacji fatalizmu(co się stało to się stało) i żelaznej odmowie przed poddawaniem się(bez względu na to, jak ciężka jest droga, musisz iść dalej).

 

Tutaj chciałby przytoczyć modlitwę, która w pewnym stopniu stałą się dla mnie cholernie istotna:

 

Panie Boże obdarz mnie spokojem

Abym akceptował rzeczy, których nie mogę zmienić

Odwagą, aby zmieniał to, co zmienić mogę

I Mądrością, abym odróżniał jedne od drugich.

 

Nawet jeśli nie jesteś osobą religijną to powinieneś się zastanowić nad tym, kiedy podjąć działania, a kiedy nie. I zdecydowanie ma to zastosowanie w bieganiu.

 

Mnóstwo osób, których historię może mieliście okazję śledzić albo czytaliście liczne książki o tematyce sportowej to zauważyliście, że wielu bohaterów tych publikacji było bliskich tej filozofii. Pierwsze osoby, które przychodzą mi na myśl to np. Scott Jurek, Rich Roll, czy Ross Edgley.

Ostatni z wymienionych opłynął Wielką Brytanię jako pierwszy człowiek wpław(ok. 2000 mil przez 157 dni). W swojej książce The art of resilience podzielił wpływające na niego czynniki na wewnętrzne i zewnętrzne. Zaakceptował wydarzenia zewnętrzne, gdyż na nie, nie miał wpływy i wymienił m.in. fale, burze, pogodę. Z drugiej strony wiedział, że mógł kontrolować własne działania, czyli czynniki wewnętrzne. Jego słowa brzmią: „Nasza wewnętrzna domena(to, co kontrolowane) nie może zostać podbita bez naszej zgody." Jest do dosyć duże uproszczenie, ale w książce wyjaśnia, że to podejście w dużej mierze przyczyniło się do jego sukcesu.

 

Wracając do modlitwy, to po dłuższym zastanowieniu można sobie uświadomić, że nie zawsze możemy coś zdefiniować jako podlegające kontroli, a czegoś jako niekontrolowanego. Na przykład podczas moich pierwszych zawodów ultra myślałem, że sytuację z jedzeniem mam opanowaną. Jednak w trakcie biegu zrozumiałem jak wiele rzeczy nie przemyślałem i jak wiele wymknęło mi się spod kontroli. Musiałem skorygować swoje myślenia i moje decyzję, dzięki czemu już na kolejnym biegu nie miałem z tym aspektem żadnych problemów.

 

Możliwe jest również podobne podejście do kwestii treningowych, bo trening możemy kontrolować. No chyba, że mamy nagłe, inne zobowiązania lub kontuzję. Nie możemy zmienić treningu, który już za nami, ale każdy kolejny jesteśmy w stanie kontrolować. Przed wyścigiem często istnieje pokusa, aby skupić się na tym, czego się nie zrobiło w ramach przygotowań, a na zmiany jest zdecydowanie za późno. Skupienie się na ewentualnych brakach będzie miało negatywny wpływ na bieg i pozbawi każdego pewności siebie i jest niekontrolowane. Zamiast tego, należy skupić się na tym, co można zrobić z miejsca, w którym się znajdujemy, aby pobiec najlepiej, jak to tylko możliwe.

 

Świetnie tutaj pasują słowa Johna Kelly, który po ukończeniu wyzwania Grand Round powiedział: Kontrolowałem zmienne, które mogłem, próbowałem złagodzić te, których nie mogłem i nie marnowałem energii na te, których nie mogłem.

 

Jak wskazuje zdanie tego jednego z najlepszych biegaczy ultra na świecie większą część analizy o elementach kontrolowalnych i nie kontrolowalnych można zrobić z wyprzedzeniem albo części z nich złagodzić negatywne skutki.

 

Nic z tego, co jest tu opisane nie jest łatwe, ale podejmowanie kroków w celu panowania nad elementami kontrolowalnymi powinno przybliżyć każdego do osiągnięcia sukcesu.

Kontroluj, to co można 

15 stycznia 2021