azyl.damian@gmail.com

azyl.biegacza

Azyl-Biegacza.pl

Miejsce dla Ciebie

Godzina 23.00 piątek 28 maja 2021 roku Jezioro Dobre. Start biegu Ultra Way na dystansie 100 km. Początek iście kryminalny, ale na szczęście mój debiut na tym wymagającym dystansie okazał się naprawdę udany. Ukończyłem trasę z czasem 10 godzin i 52 minut, co pozwoliło znaleźć się na 3 miejscu w klasyfikacji ogólnej. Naprawdę się cieszyłem, bo mnóstwo emocji wzbudzał we mnie ten start.

 

W jednym z kolejnych wpisów umieszczę wpis dotyczący tego wszystkiego co działo się na kilka godzin przed startem, a teraz postaram się skupić na samym biegu.

 

Od początku ustawiłem się na czele stawki, bo chciałem biec z przodu i bardzo szybko zostaliśmy we czterech i trzeba przyznać, że z chłopakami bardzo długo trzymaliśmy się razem. Co prawda od około czterdziestego kilometra zostaliśmy we trzech, ale jak już zostaliśmy to jak trzech muszkieterów. Dopiero na 88 kilometrze nastąpił rozłam w naszym układzie, ale w końcu nie można powiedzieć „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, skoro mieliśmy tam porywalizować. :P

 

Dla mnie sam pobyt między tymi świetnymi biegaczami był cennym doświadczeniem. Pan Ryszard Borówka i Pan Piotr Żyża(którzy odpowiednio zajęli miejsca pierwsze i drugie) dzielili się swoimi wskazówkami i motywowali do walki. Za to im dziękuję, bo z nimi biegło mi się raźniej. A przynajmniej tak mi się wydaję.

 

Zgodnie z oczekiwaniami pierwsze trzydzieści pięć kilometrów było z kilkoma podbiegami(podejściami), a później przez ponad czterdzieści kilometrów było stosunkowo płaskich i na ostatnich dwudziestu pięciu znowu podbiegi(podejścia). Można powiedzieć, że tak jak oceniłem trasę, więc można powiedzieć, że byłem na nią gotowy. I tu popełniłem poważny błąd. W połowie trasy był odcinek około 8-9 kilometrów po plaży, która solidnie dała mi popalić. Próbowałem biec jak najbliżej wody, ale niestety morze tego dnia było dosyć wysoko i co chwila fale zalewały ubity piasek. Był wybór mokre buty lub dłubanie w piasku. I koniec końców wygrały obie opcje, czyli mokre buty pełne piasku :P

 

Niestety próbowałem biec jak najbliżej wody i często kończyło się to zamoczeniem nóg, które następnie przegoniłem w piachu i moje stopy naprawdę porządnie oberwały. Nie ukrywam, że naprawdę bałem się o ich stan na całym tym dystansie, ale muszę przyznać, że ciało fajnie zapracowało.

 

Jeśli chodzi o przyjmowanie posiłków i płynów to przebiegało fantastycznie. Na punktach odżywczych było wszystko i chętnie korzystałem z dobroci wolontariuszy. Ponadto na każdym punkcie od 53 kilometra było moje wsparcie w znacznej sile, a mianowicie Ola ułatwiała mi to biegowe wyzwanie. Jedyny błąd, który popełniłem to brak sprawdzenia żeli, których używałem podczas pierwszej połowy wysiłku, bo już po pierwszym czułem odruch wymiotny, co nie sprzyjało ogólnemu samopoczuciu. Następnym razem lepiej przemyśle ten element. Wypróbowałem również batony i te z kolei były niesmaczne, ale czułem się po nich dobrze i nie wiem jak to odbierać :P

 

Cały bieg czułem się raczej dobrze. Nie dopuszczałem do siebie myśli, że mogłoby być inaczej. Oceniając siebie z boku, czułem, że mogę i że powinienem biec szybciej, ale z drugiej strony inny głos szeptał mi, żebym nie przesadzał jak na pierwszy raz tylko na spokojnie, żebym utrzymał podium. Dlatego też odpuściłem po 88 kilometrze moim pogromcom i skupiłem się na utrzymaniu i tak dobrego wyniku. Tłumaczę sobie cały czas, że dopiero zaczynam i wciąż mam czas na walkę o swoje marzenia.

 

W ten sposób zakończę. Dziękuję wszystkim, którzy mi kibicowali i zapewniam, że dopiero raczkuje w biegach ultra i osiągnę w nich wiele.

W blasku księżyca 100 km

31 maja 2021